poniedziałek, 30 grudnia 2019

top 19

Nowy rok tuż za rogiem, więc postanowiłem sporządzić swój własny top ulubionych albumów, które pojawiły się w 2019. Kolejność nie ma znaczenia. Zapraszam!


1) Whisteria Cottage - Heathen (remastered)
Data wydania: 13.09
Wydawca: Rebel Pyro Musick
Gatunek: deathcore



2) Counterparts - Nothing Left to Love
Data wydania: 1.11
Wydawca: Pure Noise Records
Gatunek: melodic hardcore / metalcore



3) Ten Foot Pole - Escalating Quickly
Data wydania: 10.05
Wydawca: DIY / Thousand Islands Records / Disconnect Disconnect Records / Morning Wood Records / Pee Records
Gatunek: punk rock / skate punk



4) Much the Same - Everything is Fine
Data wydania: 26.07
Wydawca: Thousand Islands Records / Lockjaw Records / Pee Records
Gatunek: punk rock / skate punk



5) Blink-182 - Nine
Data wydania: 20.09
Wydawca: Columbia Records
Gatunek: pop punk



6) Bad Religion - Age of Unreason
Data wydania: 3.05
Wydawca: Epitaph Records
Gatunek: punk rock



7) Lagwagon - Railer
Data wydania: 4.10
Wydawca: Fate Wreck Chords
Gatunek: punk rock / skate punk



8) Knocked Loose - A Different Shade of Blue
Data wydania: 23.08
Wydawca: Pure Noise Records
Gatunek: hardcore punk



9) Mayfield - Careless Love
Data wydania: 22.03
Wydawca: DIY
Gatunek: melodic hardcore



10) Stasis - My State of Decay
Data wydania: 22.03
Wydawca: ???
Gatunek: melodic hardcore



11) God Tier - Borderline
Data wydania: 20.03
Wydawca: Harness Records
Gatunek: hardcore punk



12) Crafter - Lasting Efforts
Data wydania: 29.03
Wydawca: Patient Zero Records
Gatunek: melodic hardcore



13) Good Riddance - Thoughts and Prayers
Data wydania: 19.07
Wydawca: Fat Wreck Chords
Gatunek: punk rock



14) Cokie the Clown - You're Welcome
Data wydania: 26.04
Wydawca: Fat Wreck Chords
Gatunek: punk rock



15) Millencolin - SOS
Data wydania: 15.02
Wydawca: Epitaph Records
Gatunek: pop punk / punk rock



16) Instigate - Thanks for Nothing
Data wydania: 25.10
Wydawca: DIY
Gatunek: hardcore punk



17) Cattle Decapitation - Death Atlas
Data wydania: 29.11
Wydawca: Metal Blade Records
Gatunek: grindcore / death metal



18) Raised Fist - Anthems
Data wydania: 15.11
Wydawca: Epitaph Records
Gatunek: hardcore



19) Zombie Apocalypse - Life Without Pain is a Fucking Fantasy
Data wydania: 9.08
Wydawca: Innerstrength Records
Gatunek: hardcore punk / metalcore

wtorek, 13 sierpnia 2019

Meantime

Ten moment, gdy odkrywasz nowy zespół, który jest tak dobry, że masz ochotę skoczyć w sam środek zatłoczonej ulicy i rozpętać piekło jakiego ten świat jeszcze nie widział. Tego mi było trzeba! Ciężko mi skupić się na tym co mam teraz napisać, ale spróbuję. Meantime to całkiem świeży band z kanadyjskiego Winnipeg. Chłopaki grają wystrzałowy hardcore punk, który nie jestem w stanie porównać do niczego, co dotąd słyszałem. Oczywiście, że można silić się na porównania, ale po co? Jebać to! Tym pozytywnym akcentem chciałbym was zachęcić do obczajenia tego dynamitu.

Członkowie:

Jessee K - wokal
Steve Dee - gitara
Jesse W - gitara
Simon - bas
Myles - perkusja

Dyskografia:




Close Quarters

W momencie, gdy wydaje mi się, że nie znajdę już żadnego zespołu, którego będę słuchać jak dziesiątki pozostałych, nagle odkrywam małą perełkę. Mimo, że jestem dopiero w połowie słuchania EPki amerykanów (Virginia Beach, VA) z Close Quarters, to gdzieś tam w głębi wiem, że jest to dobre znalezisko. CQ grają melodyjny hardcore/metalcore, gdzie krzyczane wokale występują naprzemiennie z czystymi. O ile tego typu zabieg dodaje jakiejś tam różnorodności w np. punkowych projektach, tak w metalcore nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Po prostu sobie jest. Wyjątkiem jest tutaj Counterparts, gdzie na ostatnim długogrającym albumie ("You're Not You Anymore") czyste wokale są tam "gdzie trzeba". Nie są wypełniaczami, nie zamulają, ale tworzą bardzo ładny kontrast wobec przeważających partii krzyczanych. Może to kwestia jednorazowego przesłuchania, ale póki co CQ nie zachwyciło mnie na tym polu. Dobra, bo wokal to nie wszystko. Generalnie, muza przepełniona jest ciekawymi motywami znanymi z nowszych nagrywek chociażby takich Architects. Tempo nie pędzi na złamanie karku przez większość czasu, a breakdowny nie są rzadkością. Przyspieszenie, breakdown, zwolnienie, brzdękanie na gitarze. Całość tworzy emocjonalną mieszankę, która wzrusza i jednocześnie buja w najlepsze. Jestem teraz w trakcie drugiego przesłuchu i jest już o wiele lepiej. Normalnie pewnie bym ziewnął po drugim numerze, ale teraz jest inaczej. Ostatnio słucham sporo punku, więc wydaje mi się, że wraz z "lekką" zmianą klimatu i powrotem do cięższych brzmień, wprowadziłem jakąś świeżość do mojego obszernego już muzycznego menu. Tak czy inaczej, zachęcam was do przesłuchu tego, co wysmażyli nam kolesie z Close Quarters.

FFO: Misery Signals, It Prevails, Architects

Członkowie:

Nolan Pedersen
Andrew LoPresto
Will Hester Jr
Jared Griffith
David White

Dyskografia:

Not Alone - 2019

czwartek, 8 sierpnia 2019

Primetime Failure

Buszujesz sobie po internetach, a tu nagle - jeb! Trafiasz na Primetime Failure i twoje serce zaczyna szybciej bić. Pochodzący z Niemiec (Bielefeld) kwartet wykonuje coś, co z całą pewnością usłyszałbym na scenie punkowej końcem lat 90-tych. Jest to bowiem pop-punk, ale z bardzo punkowym pazurem (zespół sprytnie balansuje po obu płaszczyznach). Moją uwagę przykuł tutaj szczególnie wokal, który przywodzi na myśl amerykańskie kapele orgcore'owe (Banner Pilot, czy Nothington). Fani starszych nagrań takich grup jak The Ataris, czy Allister też powinni znaleźć tutaj coś dla siebie. Primetime Failure nagrali 2 longplaye, + 2 demka. Są również w trakcie letnio-jesiennej trasy, na której zagrają między innymi z Much the Same, Straightline, czy Antillectual). Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to zachęcam do zapoznania się z całym katalogiem PF (szczególnie wydanym w maju tego roku "Memory Lane").

Dyskografia:





środa, 27 marca 2019

"Wszyscy jesteśmy Hrabiami" - wywiad z Kamilem (Hrabia)

W końcu udało mi się przeprowadzić wywiad, który chciałem przeprowadzić już od bardzo, bardzo dawna. Złapałem (J) więc Kamila (K) i zadałem mu kilka pytań różnego sortu. Zapraszam!

O tym kim jest ten cały Hrabia i czemu chłopaki napinają się na mrozie, możecie dowiedzieć się stąd. No dobra, nie ma tam nic o napince, ale i tak warto zapoznać się z tematem.


J: Cześć! Może zaczniemy kulturalnie, od przedstawienia Twojej osoby: wiesz, bzdety typu "czym się zajmujesz w kapeli i życiu, jaki jest Twój ulubiony rozmiar pizzy, itd."

K: Cześć. W kapeli śpiewam i gram na gitarze. W szarej rzeczywistości pracuję jak większość obywateli. Można powiedzieć, że Hrabia jest odskocznią.

J: Horror punk nie był nigdy jakoś szczególnie popularny w polskim podziemiu, a patrząc na obecny jego stan, nie byłoby przesadą stwierdzić, że jesteście jedną z niewielu kapel, które wiodą prym w tej materii. Co może być przyczyną pojawienia się takiego stanu rzeczy, a może jest zupełnie inaczej?

K: Mówiąc Horror punk od razu na myśl przychodzą amerykańskie zespoły typu Misfits czy Blitzkid, czyli właściwie prekursorzy gatunku. W Polsce widać nie ma zapotrzebowania na takiego typu muzykę. Za mało osób się jara takimi klimatami. Sam należę do zajawkowiczów, a i niewiele znam osób, które są zagorzałymi fanami. Tutaj dobrym było by stwierdzenie "podziemie w podziemiu." Horror punk to w dużej mierze właśnie klimat. W Stanach scena miała się z czego zrodzić. Mieli Ramones, dorzucili do tego Halloween, horrory, kultowe postacie filmów grozy z Hollywood, devil locki i bum! Mają Misfits. Jest już pojęcie Horror punka, tworzy się scena, powstają kolejne zespoły. Scena istnieje. U nas nie miała specjalnie jak. Nie wyhodujesz plonów na jałowej ziemi. Możemy się poszczycić za to bardzo dobrą sceną metalową, choć w ostatecznym rozrachunku i tak sprzeda się disco polo lub ewentualne parodie muzyki.

J: Wasza dyskografia składa się z utworów pisanych naprzemiennie w obu językach (polskimi angielskim). Czy to celowy ZABIEG (który mógłby mieć na celu trafienie zarówno do polskich, jak i zagranicznych fanów), czy po prostu jesteście tak ZABIEGani (słaby żart, ale musisz mi wybaczyć, nie mogłem się powstrzymać), że nie macie czasu się zdecydować w jakim języku tworzyć muzę?

K: Nie wszyscy znają dobrze angielski to i trochę piosenek w rodzimym języku nie zaszkodzi.
Nie da się ukryć, że angielski jest przyjemnym i miękkim językiem. Bardziej ''siedzi'' do tego typu muzyki i pełni trochę funkcje światowego esperanto. Muszę przyznać, że w naszej małej dyskografii mało jest piosenek po polsku. Chcemy po prostu, żeby każdy znalazł u nas coś dla siebie, jednocześnie chcemy też, aby naszej muzyki słuchano także za granicą. Obecnie dzięki internetom można dotrzeć o wiele dalej. Portale społecznościowe, YouTube itd. skutecznie to umożliwiają. Nadeszły takie czasy, że liczą się lajki na Facebooku i wyświetlenia na YouTube.

J: Skoro już o dyskografii mowa, możecie pochwalić się całkiem pokaźną ilością albumów/utworów jak na zespół, który nie istnieje przecież tak długo. Od "Opowieści z Cmentarza" wydanych w 2014, co roku pojawia się jakiś nowy album Hrabi. Dążycie do tego, aby każdego roku fani dostawili od was nową porcję muzy, czy po prostu za każdym razem gdy macie kilka numerów stwierdzacie, że to idealny moment, aby coś wydać?

K: Wszystkie nasze płytki są wydane metodą DIY. Nie znajdziesz ich na półkach sklepowych, tylko w naszych biurkach. Większość z nich to epki składające się z 4/6 numerów. "On the road with the Count" miała 8 wałków, więc uznaję ją za full album. Dwie pierwsze epki tj. ''Opowieści z cmentarza'' i ''Horror Bus'' nagrywałem sam w domu. Ponadto tuż zanim znalazłem pełny skład zespołu, powstał akustyczny split z amerykańskim The Bastards pt. ''Sons of Salem." Zdarzyło się również zagrać samemu akustyczny koncert w Sanoku w 2015. Nie podejrzewałem jeszcze wtedy, że któregoś wieczoru napisze do mnie pewien Pan, który do dzisiaj popyla sobie u nas na basie (a zna on swoje rzemiosło, gdyż z niejednego pieca już chleb wypiekał). W każdym razie czekały nas jeszcze poszukiwania perkusisty. Zanim skład się ostatecznie uformował i za garami zasiadł Sebastian z Przemyskiego Kids of the Spirit (gdzie pełnił rolę gitarzysty) było jeszcze dwóch innych. Z każdym jednak coś nagraliśmy i tak z Machaczem (2 grosze do wina) powstała ''Release the bats'' (Nagrana w Dźwiękonarium w Rzeszowie u Pana Diaboła Boruty), a z Wiśnią (Blacksnake, Die2nite) ''On the road with the Count'', nagrana głównie w domowych warunkach. Póki co, rzeczywiście co roku było coś nowego. Łącznie 6 płytek. Każdy, kto wcześniej nas nie słuchał, a bardzo by chciał ma trochę materiału do eksploracji hehe.

J: Jak u was wygląda proces tworzenia muzyki, każdy pisze swoje partie, czy za całą operację odpowiada jakiś "mózg"? Na okładce ostatniej płyty bawisz w najlepsze z jakąś nieszczęsną gnijącą panną młodą, a Wojtek z Sebastianem w pocie czoła wiosłują łopatami na lewo i prawo. To jakieś odniesienie do tego jaką rolę ma każdy z was z zespole (hehe)?

K: Każdy z nas wkłada w nasz zespół tyle samo czasu, serca i pasji. Za teksty i partie gitarowe odpowiadam ja. Bas i perkusja to kwestia moich kolegów, czyli każdy dokłada swoją cegiełkę.
Co do okładki ostatniej płyty... wszyscy jesteśmy Hrabiami, ale musi być jakaś charakterystyczna postać. Właśnie ten tytułowy Hrabia niczym Eddie z Iron Maiden chociażby. Chcąc nie chcąc zakładałem Hrabiego w 2014 jako one-man band i od początku jestem jego głosem. Przez pierwsze epki, które nagrywałem sam do 2016 odkąd już działamy jako zespół. Tak więc każdy ma taką samą rolę do odegrania w naszym horrorowym teatrzyku.

J: Pod koniec zeszłego roku ukazał się wasz nowy krążek "Cmentarna miłość." Jak,
Twoim zdaniem, został odebrany na scenie/wśród fanów? Uważasz, że poświęciliście wystarczająco dużo uwagi pracując nad nim, czy jest coś, co, gdybyście mogli, to byście poprawili?

K: Właściwie gdybym zaczynał wszystko od zera to zaczął bym od "Cmentarnej miłości."
Jednak nikt nie miał nic od tak. Do pewnych wniosków trzeba dojść samemu, choćby i po paru latach. To się nazywa jakieś doświadczenie. Jestem wreszcie zadowolony z brzmienia jakie uzyskaliśmy w Dirty Sound Records (Chłopaków ze Steel Velvet, Yellow Horse), z genialnej okładki autorstwa Romka Gajewskiego i ogólnego zgrania naszego zespołu. Myślę, że o ile świat nie ma na nas wywalone, to sam tytułowy kawałek leciał swego czasu na Podkarpackiej scenie przebojów w Radiu Rzeszów, a teledysk nakręcony przez nas samych pozytywnie przyjęty. Nie zaszokował, nie zraził ani nie zapewnił nam rozgłosu. Czyli wszystko ok. Z każdym koncertem przybywa nam paru dobrych znajomych. Szanujemy sobie każdego z nich. Nie chcemy robić totalnej chały. Weszliśmy do studia, nagraliśmy co mieliśmy do nagrania. Tak jak gramy, tak jak umiemy, aż tyle i nic więcej. Zawsze by się coś poprawiło jak jest zwykle za późno. Nic odkrywczego u nas nie znajdziesz, ale tak czy siak jesteśmy wszyscy zadowoleni z efektów.

J: Co, lub kto najbardziej inspiruje Cie do tworzenia muzy? 

K: Inspiruje mnie chęć tworzenia muzyki. Taką jaką słucham, taką jaką czuję. Jestem zajawkowiczem na punkcie klimatu który gram. Słucham dużo płyt, nie tylko horror punkowych, rzecz jasna. Kupuję sporo płyt. Oglądam bardzo dużo filmów. Lubię gadżety, filmowe, muzyczne.
To wszystko składa się do jakichś inspiracji. Oczywiście można nagrywać piosenki i wrzucać je tylko do internetów. Mi się jednak żyje lepiej w świadomości, że ktoś ma nasz krążek u siebie na półce i to nie tylko w Polsce. Zdarzyło się wysyłać płyty do Anglii, Włoch, Stanów, Kanady czy nawet Brazylii. W tym miejscu nie chcę się chwalić, ale to sprawia po prostu że to co robię ma jakiś sens. W rezultacie nadal mam ochotę tworzyć coś nowego.

J: Zdarza Ci się kiedykolwiek doświadczać momentów, w których myślisz, że rzucisz ten cały zespół w cholerę i np. wyjedziesz w Bieszczady, zaczniesz robić na drutach przegryzając od czasu do czasu oscypki za 8 zeta?

K: Zdarza się.  To nieuniknione. Undergroundowe zespoły mają zwykle pod górkę. Jednak są takie momenty, dla których jednak warto coś robić. Dla mnie takim momentem było poznanie Gravesa z Misfits, przed którym graliśmy support. Na basie towarzyszył mu Argyle Goolsby z Blitzkid, drugiej kapeli bez której mój zespół by nie istniał. Zdarzają się również u nas małe nieporozumienia w zespole. Wynika to czasami z różnych poglądów na różne kwestie, ale są one szybko gaszone i karawan jedzie dalej. Takie sytuacje charakteryzują zgrany zespół. Składu bym nie zmienił, mam w zespole muzyków lepszych ode mnie. Jest nas tylko 3, czyli optymalnie. Łatwiej się zgadać na próbę/koncert/cokolwiek mimo dzielącej nas sporej odległości. Raczej nie mam póki co powodów by to wszystko rzucić. Hrabia w jakimś sensie zawsze będzie mi towarzyszył.

J: Czy mógłbyś powiedzieć mi co nieco o tym co Hrabia planuje na resztę 2019 roku?

K: Na pewno zagrać trochę koncertów.  Nie zarabiamy na tym, więc zależy nam żeby ludzie nas posłuchali. Toteż podpinamy się często do bardziej znanych kapel, rzadziej organizując własne. Gwarantuje to zwykle publikę, a przy okazji poznajemy ciekawych ludzi. Poza tym nakręcić nowy teledysk, a skoro co roku coś wydajemy to może i w tym nam się uda? Jest kilka pomysłów. Ostatnimi czasy tradycyjnie organizujemy koncerty Halloweenowe z zaprzyjaźnionym Gatlin.
W 2017 był Lublin, 2018 nasz rodzimy Brzozów, a co do 2019 to się zobaczy. Na tyle na ile wystarczy czasu. Każdy z nas pracuje i ma swoje życie. Nie samym Hrabiom człowiek żyje.
To krwiopijca jest straszny...

J: Jakieś mądre słowa na koniec?

K: Long live the horror! :)

wtorek, 26 marca 2019

Hrabia

Dobra, starałem się właśnie za wszelką cenę wymyślić jakieś sensowne wprowadzenie, ale niestety nic mi nie przychodzi do głowy. Zwykle albo nie mam z tym problemu, albo mam kompletnie wyjebane na to, jak będzie wyglądać post (chociaż, nie oszukujmy się, w większości przypadków jest to opcja nr. 1), tak tym razem chciałem, żeby to o kim zaraz przeczytacie było podane w jak najsmaczniejszym sosie. Hrabia, bo o nich mowa, to trójka ponuraków sympatycznych panów grających coś, co moglibyśmy określić mianem horror punku. Kapela pochodzi z Brzozowa, a jej początki sięgają roku 2014. Przez jakiś czas, Hrabia działał jako jednoosobowy projekt, jednak ostatecznie liczba członków wybiła 3 i tak już, po dzień dzisiejszy, zostało. Nie, Hrabia to nie polski The Misfits, chociaż na początku przygody z tą kapelą chciałem wierzyć, że rzeczywiście tak jest. Chłopaki mają swój własny przepis na to jak ma wyglądać i brzmieć każdy numer. Naturalnie, utwory przywodzą na myśl wspomnianych już The Misfits, Blitzkid, czy The Other ale to tylko i wyłącznie kwestia inspiracji, bo w końcu trzeba się uczyć od najlepszych. Szczerze mówiąc, bardzo się podjarałem na myśl, że taki zespól w ogóle istnieje w Polsce, gdzie ze świecą szukać jakichkolwiek grup wykonujących podobną muzę. Co by nie przedłużać, chciałem po prostu zachęcić wszystkich gorąco do sprawdzenia dokonań grupy. Jeśli szukacie nowych kawałków do swojej super-mrocznej gotyckiej playlisty do szlajania się wieczorami po cmentarzach, to trafiliście pod właściwy adres!

Członkowie:

Kamil Bieńczak - gitara, wokal
Wojtek Wrona - bas 
Sebastian Wiśniowski - perkusja

Dyskografia:






Cmentarna miłość - 2018

niedziela, 17 lutego 2019

Chiefland

Chiefland to bez wątpienia jeden z ciekawszych projektów na obecnej scenie niezależnej. Grupa kolesi z Göttingen, w Niemczech wykonuje coś, co brzmi jak wypadkowa miksu post-hardcore-punku, emo i tzw. "spoken word (słowo/poezja mówiona)." Taka mieszanka gwarantuje niesamowicie emocjonalną dawkę muzy, obok której nie sposób przejść obojętnie. Ponadto, kapela aktywnie wspiera pro-ekologiczną organizację Sea Shepherd, co tylko pokazuje zaangażowanie zespołu. Ci, którym nie są obce brzmienia Being as an Ocean, La Dispute, czy Hotel Books powinni załapać temat w trybie natychmiastowym. I tym, i całej reszcie polecam sprawdzić czym jest Chiefland. Enjoy!

PS. 8. lutego ukazał się najnowszy album zespołu, zatytułowany "Wildflowers." W chwili obecnej jestem po pierwszym przesłuchania tego dzieła. Muzycznie naprawdę daje rade, jednak ta okładka bije wszystko na głowę!

Członkowie:

Achim
Christian
Corwin
Niklas

Dyskografia:


Wildflowers - 2019

Sleep Debt

Sleep Debt to amerykańska kapela z Minneapolis, Minnesota, grająca screamo/emoviolence (lub "skramz", jak ktoś woli). Grupa wydała tylko jeden album, który możecie zassać za darmochę z ich BandCamp. Fani pg.99, Loma Prieta, czy Birds in Row powinni być w siódmym niebie (czy gdzieś tam).

Członkowie:

Matt - gitara, wokal
Natalie - gitara, wokal
Sanjeev - bas, wokal
J. Steve - perka, wokal

Dyskografia:


Our Life Story

Wczoraj wieczorem słuchałem muzy na spotifaju, jak zazwyczaj zresztą. Słuchałem The Tired & the True i tak z ciekawości zerkam na podobnych wykonawców i widzę - "Our Life Story." Wbiłem na ich profil, obczajam i - bam! Coś zajebistego! Teraz jak patrzę na okładkę ich drugiej EPki, przypominam sobie, że chyba już ich kiedyś słuchałem. Tak czy siak, świetna kapela. Ma takiego "wiosennego" vibe'a (szczególnie wyżej-wspomniana EP). Granie w stylu The Story So Far, Turnover (ale ten ze starszych płyt, ha), czy Such Gold. Sprawdźcie sami! Aha, zespół pochodzi z St. Paul, w Minnesocie.

Członkowie:

Brandon Hult 
Kyle Flaherty 
Jeff Noga
Billy Mitchell 
Ben Pilaczynski

Dyskografia:



czwartek, 17 stycznia 2019

Time in Youth

Time in Youth to amerykańska kapela pop-punkowa z Richmond, VA. Brzmieniowo TIY najbliżej do starego Title Fight, czy Lifetime (melodyjny pop punk z wpływami hardcore punku). Niestety dyskografia zespołu składa się tylko z jednego dema, które możecie łyknąć poniżej. Enjoy!

Członkowie:

Chris Issa - gitara, wokal
Paul McKee - bas, wokal
Rob Seaver - perkusja
Dan Horres - gitara

Dyskografia:


środa, 16 stycznia 2019

Nowy numer True Things "Breathing" + fundraiser

Pop-punkowa grupa z New Jersey True Things opublikowała wczoraj na swoim Facebooku nowy numer pt. "Breathing", będący jednocześnie pierwszym od 7 lat nagraniem TT. Wygląda na to, że kawałek może być zapowiedzią czegoś większego, jednak sam zespół nie jest zbyt wylewny w tym temacie, więc to tylko domysły. Poczekamy, zobaczymy. Kawałek do obczajki poniżej!


Drugi temat jest taki, że początkiem stycznia miał miejsce wypadek, w którym zginął przyjaciel kapeli (do poczytania), Denny Palandro. Zespół wystąpi na benefitowym gigu poświęconym pamięci Denny'ego, Josepha Ferry i Kelly Wiseley (2 osób, które również zginęły we wspomnianym wypadku) 10-marca w New Jersey, razem z Year of the Knife, Gilded Age, Tantrum, Raw Force, No Option, Holy Mountain. Dochody z koncertu zostaną przeznaczone na Palandro-Ferry Memorial Foundation. Poniżej link do zbiórki pieniędzy, oraz BigCartel, gdzie można nabyć benefitową koszulkę.