poniedziałek, 25 kwietnia 2016

wywiad z Averman

Pewnego dnia wpadłem a to, że fajnie byłoby napisać zina. Skończyło się na tym, że wymyśliłem jakąś tam nazwą i to wszystko. W skrócie: mój zapał. Ostatnio jednak po rozmowie z kumplem, stwierdziłem, że powinienem się zabrać za konkretne tworzenie tego zina. Wszystko jest jeszcze w początkowej fazie, ale cieszę się, że udało mi się przeprowadzić wywiad z jedną z moich ulubionych kapel, Averman. Chłopaki są z Virginia Beach, w stanie Virginia i grają pop-punk inspirowany melodyjnym hc. Obecnie nagrywają nowe kawałki. Zapraszam do obczajenia wywiadu, w którym rozmawiałem z gitarzystą zespołu, Raleigh Ogden.

Averman na Facebooku


Ja: przedstaw siebie i powiedz jak znalazłeś się w Averman?


Raleigh: Nazywam się Raleigh, gram na gitarze. Znaliśmy się wszyscy z liceum, a zaraz po tym jak wróciłem z koledżu postanowiliśmy złożyć kapelę, żeby wystąpić przed I Am The Avalanche i Daggermouth. W ciągu kilku tygodniu napisaliśmy 4 czy 5 kawałków, wymyśliliśmy nazwę i zagraliśmy. To był nasz pierwszy koncert i nie braliśmy go na poważnie. Myślę, że po prostu byliśmy spłukani i chcieliśmy wbić za darmo.


J: Zajebioza! miło Cie poznać, jestem Jakub (albo Jake, nieważne). Woah, zazdroszczę, Daggermouth to jedna z moich ulubionych kapel. Co skłoniło Cie do gry w zespole?


R: Dorastałem obserwując granie starszaków w Virginia Beach i chciałem być częścią tego co oni tworzyli. Wydawało się jakby wszyscy zaczynali grać w kapelach i byli w tym dobrzy. To naprawdę konkretna scena. Na szczęście, wszyscy moi przyjaciele są utalentowani.


J: Rozumiem. Mówiąc o scenie, co sądzisz o tej w Virginii? Zmieniła się od czasu kiedy zaczynałeś ją poznawać, czy wszystko jest po staremu? Czujesz się z nią blisko, czy też jest coś co Cie w niej wkurza?


R: Ogólnie myślę, że mamy świetną scenę, ale żadna nie jest idealna. Przez lata mieliśmy problemy z utrzymaniem spójnych miejscówek do grania. Jednak teraz, miejscówki odwalają kawał dobrej roboty. Poza tym, według mnie, nasza scena stała się bardziej podzielona niż kiedyś. Nie zobaczysz już czterech kapel grających różne gatunki. Teraz jest to albo koncert metalowy, hardcore’owy, albo pop-punkowy. Wolę mieszane koncerty, a one są rzadkością.


J: Tak, to ma sens, mając mieszany koncert nie wiesz czego oczekiwać, bo każdy gra inaczej i zawsze możesz znaleźć coś nowego dla siebie, nie samym hardcore człowiek żyje, haha. W tym momencie słucham waszego split’u z Stonewall (który przy okazji jest solidny) i po prostu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w dużej mierze inspirujecie się Lifetime, popraw mnie jeżeli się mylę. Jest jakiś szczególny zespół, który dla Ciebie wiele znaczy?


R: Właśnie słucham Lifetime i tak, próbuję czerpać od nich ile się tylko da. Wiele kapel dużo dla mnie znaczy, z wielu różnych powodów. Robię się najbardziej nostalgiczny słuchając Fairweather. Pochodząc z północnej części Virginii, Fairweather grali tutaj wielokrotnie, co mi się niesamowicie podobało. Weź np. ich „If They Move Kill Them”, a znowu czuję się jak dziecko. Wciąż potrafię zagrać każdą nutę z tego albumu.
(Na marginesie, dzięki za słuchanie tego split’u. Oboje z Rodney’em graliśmy w Stonewall i wiele dla mnie znaczy, że ludzie zainteresowali się tym split’em.)


J: No nie? Wybranie tego jednego zespołu nigdy nie jest łatwą rzeczą. Szczerze, nigdy nie słyszałem żadnego numeru Fairweather, ale słuchając ich losowych piosenek, widzę, że muszę nadrobić zaległości. Rozumiem Cię, ja na przykład kocham „Simple Song” od Avail, zawsze przypomina mi o graniu w Tony Hawk’a, i dzieciństwie. Stonewall też rządzi! Widząc, że ostatnio wydaliście nowy kawałek, powinienem oczekiwać czegoś więcej od was, czy też jest za wcześnie, żeby cokolwiek powiedzieć na ten temat?


R: Myślę, że niedługo wydamy jakieś kawałki. To tylko kwestia zebrania wszystkich razem przez kilka dni i poszalenia. 


J: Nie mogę się doczekać nowych kawałków. Mam jeszcze parę pytań zanim skończymy ten wywiad. Podaj trzy albumy, które zabrałbyś na bezludną wyspę.


R: (Tak przy okazji, Avail rządzi, świetny wybór)

To niesamowicie trudne, więc wybiorę trzy, których słuchałem na okrągło w tym tygodniu.


Bars – Introducing
Verse – Aggression
Fairweather – If They Move Kill Them


J: dzięki, uwielbiam piosenki Tima Barry’ego, gdy słucham Avail i jego solowych numerów, zapada taka swojska atmosfera. Dajesz mi kolejny powód, żeby zapoznać się z Fairweather, haha. Verse - Aggression, chyba żartujesz! Jedna z moich naprawdę ulubionych kapel.

Co myślisz o tym całym haśle „Defend Pop-Punk” (Broń Pop-Punku)? Myślisz, że (współczesny) pop-punk powinien być broniony (cokolwiek to oznacza, żeby go bronić)?


R: Verse są niesamowici. Myślę, że to chwytliwy slogan, ale tak naprawdę nigdy tego nie kupowałem więc ciężko mi wyrazić swoje stanowisko na ten temat. Uważam, że to kolejny sposób na powiedzenie „bądź dumny z tego, kim jesteś.” To zupełnie w porządku.


J: Ostatnie pytanie. Jaki jest, albo jaki mógłby być zwierzak, który Cie reprezentuje (spirit animal)?


R: Moim zwierzakiem jest jamnik, bez powodu. Uważam, że te psy są po prostu świetne. Dzięki za pytania, doceniam czas, który poświęciłeś, podobało mi się. Gdybyś mógł, podeślij mi link do twojego zina, żebym mógł go sprawdzić.


J: Cóż, to ma sens, nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Haha, wygrałeś. Dzięki Ci bardzo! To był mój pierwszy wywiad i mam nadzieje, że nie wypadłem słabo, czy coś. Tak, absolutnie , zaczynam go dopiero pisać. Umieszczę ten wywiad na moich dwóch blogach, więc będziesz mógł go tam sprawdzić zanim ostatecznie trafi do zina. 


J: Te blogi nie są specjalnie popularne, ale strasznie się cieszę, że będę mógł podzielić się tym wywiadem z innymi ludźmi. Ok, spadam, dziękuję raz jeszcze! Jesteśmy w kontakcie. Bywaj.


R: Brzmi nieźle, trzymaj się Jakub.


środa, 20 kwietnia 2016

The Wonder Years

The Wonder Years to amerykańska kapela pop-punkowa z Lansdale, PA. Grają od 2005 do dzisiaj. To jedna z tych kapel, które przeszły wyraźną zmianę w brzmieniu, bowiem na początku TWY grali easycore'owy pop-punk z breakdown'ami przy akompaniamencie klawiszy. Chodzi mi tutaj o debiut, "Get Stoked On It!", mój ulubiony album tej kapeli, prawdopodobnie głównie dlatego, że pierwszą piosenką, która pozwoliła mi wkręcić się w nich pochodziła właśnie z tego albumu. I chociaż chłopaki wydali już kilka innych albumów, ja wciąż uważam, że pierwszy album jest najbardziej epicki. Pewne jest to, że każda z płytek ma swój oryginalny, na swój sposób, klimat. Wydaje mi się, że z każdym albumem, zespół się rozwija i dojrzewa (co szczególnie można zaobserwować na ostatniej płycie). To jednak wciąż ci sami pozytywni kolesie, których znałem z GSOI! The Wonder Years są tak zajebiści, że mają nawet swoją maskotkę - gołębia Hank'a (jego grafika widnieje po prawej stronie mojego bloga). W każdym razie, sprawdźcie The Wonder Years, na pewno dodadzą wam sporo pozytywnej energii.

Członkowie:

Matt Brasch- gitara, wokal wspierający
Dan "Soupy" Campbell - główny wokal
Casey Cavaliere - gitara, wokal wspierający
Mike Kennedy - perkusja
Josh Martin - gitara basowa, wokal wspierający
Nick Steinborn - gitara, klawisze, pianino, wokal wspierający

Dyskografia:

split z Emergency and I - 2005

 split z Bangarang! - 2006

 Tour EP - 2007

 Get Stoked On It! - 2007

 Won't Be Pathetic Forever - 2008

 Distances: split z All or Nothing - 2009

Under the Influence, vol. 13, split z Fallen From The Sky - 2010

 The Upsides - 2010

 The Wonder Years vs. Heroes for Hire - 2010

 Suburbia I've Given You All and Now I'm Nothing - 2011 

 Punk Is Dead. Get a Job. split z Stay Ahead of the Weather - 2012

 The Greatest Generation - 2013

 Manton Street - 2013

 split z Motion City Soundtrack - 2015

 No Closer to Heaven - 2015

Sister Cities - 2018


wtorek, 19 kwietnia 2016

Waiting For Headlights

Waiting for Headlights to pop-punkowa grupa z Mendham, New Jersey. Grają pop-punk, który na pierwszy odsłuch brzmi jak easy-core'owa kopia Paramore. Tak, wiem, nie każda kapela, w której występuje żeński wokal prowadzący musi być kopią Paramore. Ugh, dlatego napisałem na pierwszy odsłuch, bo ogólnie nie brzmią ani trochę jak Paramore, tylko jak całkiem dobra kapelka pop-punkowa. Wydali EP, "Smashdown", demko i cover Vanessy Carlton, który prawie wszyscy grają.

Członkowie:

??? (wokal)
Tony
Ryan
Billy
Geoff

Dyskografia:

Smashdown EP - 2008
Demo - 2009



Yearbooks

Yearbooks to stosunkowo świeży band z Lompoc, CA. Chłopaki grają od 2014 roku. W 2015 wydali swój debiut, zatytułowany "Hanging By a Thread". To solidny pop-punk od ludzi, którzy z nie jednego hardcore'owego pieca chleb jedli.

Członkowie:

Kevin Lietz
Brett Lietz
Jobany Ruiz
Carlos Esparza
Miguel Guzman

Dyskografia:

niedziela, 3 kwietnia 2016

Barriers Now Bridges

Barriers Now Bridges to amerykańska kapela hardcore punk z Port Saint Lucie, FL. Grali 2003-2007. Chłopaki potrafili stworzyć swój specyficzny styl, łącząc oldschool'owe brzmienie z bardziej współczesnym. Szybkie, agresywne kawałki z prostymi ale dającymi do myślenia tekstami, bomba! Wydali dwie EP i longplaya. Wokalista, Josh Kelting śpiewa obecnie w Expire. Obczajcie to!

Członkowie:

Dillon Dente - perkusja
Josh Kelting - wokal
Mitch Zietnz - gitara
Joey Johnson - gitara
Danny Bean - gitara basowa

Dyskografia:

sobota, 2 kwietnia 2016

Permanent - Sink/Swim

Postanowiłem zrecenzować hardcore'owy zespół na pop-punkowym blogu ponieważ nigdy nie mówiłem, że będę się kurczowo trzymać jednego gatunku. Poza tym, pop-punk i hardcore mają wspólne elementy. A co do samej kapeli, to Permanent pochodził z Richmond, w stanie Virginia. Wydali demo, EP, split z Resonance i longplaya, którego zamierzam ogarnąć. O ile mi wiadomo, kapela już nie istnieje, ale pozostawiła po sobie nie lada hardcore'owy klejnot.
Płyta została wydana w 2007 roku i zawiera 10 kawałków utrzymanych w dosyć oryginalnej stylistyce. Nazwałbym to progresywnym hardcore, albo po prostu współczesnym hardcore.
Pierwszy kawałek, Void of Course rozpoczyna się warczącymi gitarami i energiczną pracą perkusisty. To co rzuciło mi się w... uszy to wokal (jeżeli chodzi o moje odkrywanie zespołów to wokal, zaraz po instrumentalach jest dla mnie zajebiście ważny jeżeli mam polubić lub nie dany zespół). Sama struktura kawałka (jak i reszty z tego albumu) polega na zwolnionym tempie, które później przeradza się w energiczne walenie i granie na instrumentach. Kolejny kawałek, Sidestepping, zaczyna się od wyraźnej perkusji, tempo przyspiesza, żeby znowu później zwolnić. Kawałek kończy się jazzowo-podobnym brzdękaniem, co jest niuansem w hardcore. Dalej, The Van Song, perkusja na pierwszym planie i napieprzanie na gitarach i perkusji. Tak jak wcześniej napisałem o wokalu, jest zajebisty! Tutaj brzmi jak by był mówiony, albo gdyby wokalista słuchał za dużo rapu. Czwarty, tytułowy kawałek (Sink/Swim)to instrumental, i jest spokojny, przyspiesza i powtórka. Next... And Kings, energiczny wokal i świetne instrumenty. Pod koniec, wokalista przechodzi w bardzo emocjonalny, dramatyczny ton przy akompaniamencie chwytliwych riffów. Dobrze! Następnie w kolejce, To Repel Ghosts, typowa dla Permanent perkusja i w pewnym momencie załamanie, wchodzą gitarki i wokal, przyspieszenie. My Efforts Towards Disaster (swoją drogą świetny tytuł), zaczyna się znaną już dla tej kapeli strukturą. Wchodzą gitary i wokal. Jeden z moich ulubionych na tej płycie. Zostają już trzy kawałki do końca, które są moimi faworytami. Can't Settle ma solóweczkę, tempo przyspiesza, galopuje, zajebista barwa wokalisty no i kawałek zwalnia. Przedostatni Jamestown rusza z kopyta, później zwalnia, itd. Na sam koniec, Virtue of Vices ze świetnym tekstem i riffami. Co do tekstów, są one osobiste, dotyczą dorastania, przyjaźni czy po prostu młodości. Virtue of Vices to idealny kawałek na zakończenie.
Album jest krótki, ale mimo, że kawałki łudząco przypominają każdy kolejny, to mega solidny kawał dobrej roboty. Jeżeli lubisz współczesny hardcore w stylu Verse, Sinking Ships czy Have Heart to Permament wejdzie ci bez zagryzki.

Kapela: Permanent
Pochodzenie: USA, Richmond, Virginia
Album: Sink/Swim
Wydany przez: 6131 Records
Data wydania: 17.03.2007
Gatunek: melodyjny hardcore, hardcore punk

Członkowie:

Dan
Greg
Logan
James

Sink/Swim do odsłuchu