poniedziałek, 7 grudnia 2015

Crime in Stereo

Crime in Stereo to jeden z tych zespołów, który ogarnął moim życiem. Nie tyle teksty, co sama oprawa muzyczna zrobiła na mnie największe wrażenie i wprawiła mnie w stan nostalgiczno-melancholijnego zamyślenia połączonego z dobrym samopoczuciem teraźniejszości. Cokolwiek to znaczy. W każdym razie, chłopaki pochodzą z Long Island, NY. Zaczęli grać w 2002 roku, 8 lat później ogłosili, że robią sobie "przerwę" (ang. hiatus). Jednak w 2012 zapowiedzieli, że powracają i będą nagrywać nowe numery. Zajebioza! (oprócz tego, że na razie nie zauważyłem, żeby cokolwiek w tym kierunku robili) Jeżeli chodzi o ich twórczość, to... jest tak bezbłędna i czarująca, że nie sposób zatrzymać się na chwilę i delektować nawet kilkoma sekundami wyjętymi z ich dyskografii. To też jeden z zespołów, na przykładzie którego można zaobserwować pomyślną ewolucję muzyczną. Chodzi o to, że pierwsze albumy CIS (dema, split i long "Explosives...") to melo-hc w najczystszej postaci, grany w sposób przypominający twórczość między innymi Lifetime, Dag Nasty czy Avail. Kolejny album ("The Troubled Stateside") to mieszanka punku, hardcore, czy indie, stylem wciąż wierny pierwszemu albumowi. Trzeci album ("Crime in Stereo is Dead") to już wyraźna zmiana w porównaniu do poprzedników. Coś w rodzaju indie punk, emo (Rites of Spring) czy indie rock. Ostatni album chłopaków to już absolutna transformacja, a raczej ewolucja klimatu z "...Is Dead". Oprócz wymienionych tutaj albumów, Crime in Stereo wydali jeszcze kilka innych rzeczy, ale chciałem skupić się rzeczach, które świadczą o potencjale tego bandu. Słuchanie Crime in Stereo to czysta przyjemność, odpływ i gwarancja dobrego samopoczucia. Kojarzę ich z jesienią, oraz wiosną. Słuchanie ich kojarzy mi się także ze strychami (?). Whatever. Jeżeli jeszcze nie znasz tych gości, to zamiast zastanawiać się nad tym, ile błędów gramatycznych czy składniowych popełniłem pisząc ten text, obczaj ich twórczość! (najlepiej od "Explosives..." do końca).

Członkowie:

Kristian Hallbert - wokal
Alex Dunne - gitara, wokal
Scotty Giffin - perkusja
Gary Cioni - gitara
Eric Fairchild - gitara basowa

Dyskografia:

Basement Demo - 2002

 Demo - 2003

 split z Kill Your Idols - 2003

Explosives and the Will to Use Them - 2004

The Contract EP - 2005

Fuel. Transit. Sleep. EP - 2006

The Troubled Stateside - 2006

Crime in Stereo Is Dead - 2007

Selective Wreckage - 2008

I Was Trying To Describe You To Someone - 2010


XXXX





środa, 18 listopada 2015

Averman

Averman to amerykańska kapela pop punk z Virginia Beach, VA. Chłopaki już nie grają, ale zostawili po sobie kilkanaście wypasionych kawałków. Ich nazwa została prawdopodobnie zapożyczona z filmu "Potężne Kaczory" (dzieciństwo, chlip). To co odróżnia(ło) Averman od innych kapel pop-punk to miedzy innymi chrypliwy wokal, czy mocno punkowe instrumentale inspirowane między innymi Lifetime czy Saves the Day. Szczególnie tymi pierwszymi, znając działalność LT można od razu wychwycić znajome klimaty, które panują na płytach Averman. Co, z kolei, nie jest złą rzeczą bo jest wykonane na dobrym poziomie. Averman będzie mi się zawsze kojarzyć z późno-letnimi wieczorami czy wiosną. Kolesie mieli chwytliwe numery i teksty, które nierzadko można przełożyć do swojego życia. W każdym razie, kapela, którą warto sprawdzić.

Członkowie:

Bryan Tobin
Ryan Loftis
Tony Agrios
Matt Muscara
Raleigh Ogden

Dyskografia:

czwartek, 5 listopada 2015

Set Your Goals

Od razu zaznaczę, że Set Your Goals (aka SYG) to jedna z moich ulubionych kapel pop-punkowych (i kapel w ogóle). Ok, zanim popadnę w (nie)potrzebną paplaninę o tym jak bardzo ich wielbię, parę słów na temat historii. Zespół powstał w Orinda, w Kalifornii w 2004 roku i 9 lat później (2013) wstrzymał działalność. W roku powstania kapela wydała EP zatytułowaną po prostu "Set Your Goals" na Straight on Records. Po wydaniu krążka wyruszyli na jedną z ich pierwszych tras wraz z The Warriors czy Make Move. Po koncertowaniu, w 2006 Eulogy Recordings wzięła SYG pod swoje skrzydła co przyczyniło się do wydania ich pierwszej EP, w odświeżonym wydaniu, pt. "Reset". Jeszcze w tym samym roku, Eulogy wypuściło debiut Set Your Goals - "Mutiny". Wiosną 2007 grali u boku Anti-Flag, Alexisonfire czy Big D and the Kids Table. Nagrali akustycznie jeden ze swoich kawałków ("Echoes"), który trafił na składankę Punk Goes Acoustic 2, wydaną przez Fearless Records. Rok później pojawili się na kolejnej kompilacji - Punk Goes Crunk ze swoim pop-punkowym coverem piosenki Lil Jon'a "Put Yo Hood Up". W marcu 2009 roku, kapela podpisała kontrakt z Epitaph Records. Grali też z pop-punkowymi gigantami z New Found Glory w UK na trasie UK Easycore Tour. Drugi album chłopaków "This Will Be the Death of Us" został wydany 21. lipca 2009 roku. Na płycie pojawili się gościnnie Vinnie Caruana (The Movielife), Chad Gilbert (New Found Glory, Shai Hulud), Jordan Pundik (New Found Glory) czy Hayley Williams (Paramore). W 2011 wydali kolejny album "Burning at Both Ends". Rok później wydali dwa single: "I'll Walk It Off" i "Only Right Now", wyprodukowane przez Chada z New Found Glory. Od końca 2012 roku, kapela nie wydała niczego nowego, co jednoznacznie określiło status SYG jako będących "na przerwie". To tyle jeżeli chodzi o to co się działo z SYG przez te parę lat. Jeżeli chodzi o styl muzyczny jest to pop-punk połączony z melodyjnym hc (szczególnie pierwsze dwa albumy, trzeci long był mocno pop-punkowy). Wszystkie trzy albumy zostały wydane w okresie letnim, co jest cechą charakterystyczną kapeli i to, że ich piosenki kojarzą się z latem i prażącym słońcem. Dla mnie, Mutiny! kojarzy się z grudniem/zimą, bo wtedy to też odkryłem Set Your Goals. Szczególnie "Echoes" i "To Be Continued..." utkwiły mi w pamięci. Jarałem (i jaram) się dziwnymi tytułami piosenek na tym albumie, oraz jego zajebistym brzmieniem. Do dziś uważam, że to najlepszy album SYG. Razem z New Found Glory, The Wonder Years stali się inspiracjami dla wielu kapel, które powstały po nich. W ogóle brakuje mi obecnie tego stylu który panował na "Mutiny!" zabarwiony hardcore'm pop-punk. Mega-niepowtarzalny klimat. Jeżeli jeszcze nie znasz tego zespołu, to kończ czytać te wypociny i zabieraj się za słuchanie!

Członkowie:

Jordan Brown - wokal
Matt Wilson - wokal
Mike Ambrose - perkusja
Joe Saucedo - gitara basowa
Audelio Flores - gitara rytmiczna, krzyki
Daniel Coddaire - gitara prowadząca

Dyskografia:

Set Your Goals EP - 2004

 Reset EP - 2006

 Mutiny! - 2006

 Steal Your Goals, split z The Steal - 2006
 This Will Be The Death of Us - 2009

  Burning at Both Ends - 2011

NOSTALGIA <3


poniedziałek, 14 września 2015

All Set

All Set to pop-punkowy band z Milford, MA. Wydali dwie EP (Goin' for It i Now What?). Chłopaki grają bardzo chwytliwe kawałki, pełne pozytywnych tekstów.

Dyskografia:

wtorek, 8 września 2015

Fumblerooski

Fumblerooski to pop punkowa kapela z Long Island, NY. Inspirowana takimi zespołami jak np. Lifetime, Have Heart czy Alkaline Trio piątka chłopaków brzmi całkiem znośnie. Nie jest to odpicowany, słodki pop punk, w którym "pop" odgrywa znaczną rolę, ale raczej melodyjny punk, zabarwiony pop punkiem. Warto obczaić (szczególnie demo z kawałkiem o pizzy).

Członkowie:

Milo
Curious George
The Kid
Junior Man
Blood Diamond

Dyskografia:

Mandark 3" - 2009

 Demo - 2009

 Enough is Enough compilation - 2010

 Summer 2011 Live! - 2011

wtorek, 25 sierpnia 2015

Bangarang!

Bangarang! to pop-punkowy band z Lansdale, PA. O ile się nie mylę, znalazłem ich na splicie z The Wonder Years. W każdym razie, zespół powstał latem 2005 roku i jeszcze w grudniu kapela wydała EP/demo (5 kawałków, z czego jeden pojawił się później w odświeżonej wersji na longu). Płytka sprzedała się w nakładzie 300 kopii, co dało chłopakom szansę na nagranie splitu z TWY, wydanym na Forgive & Forget Recs. w 2006. Rok później Zone 6 Records wzięła pod skrzydła Bangarang! co umożliwiło im rozpoczęcie prac na kolejną płytą, którą była "Frozen Over First In Line", wydana w 2008. Bangarang! grali pop-punk, który już umarł - wesołe melodie, chórki, breakdown'y i hardcore'owe riffy. To wszystko tworzyło taką oldschoolową otoczkę przez którą chcę wciąż wracać do słuchania ich numerów. Plus, na longu można znaleźć cover "Linoleum" NOFX, co jest kolejnym argumentem za jeżeli ktoś jeszcze zastanawia się nad zaznajomieniem się z bandem z PA, który już od dawna zawiesił swoją działalność. Tony (wokalista), śpiewa w nowym pop-punkowym projekcie, Run for It.

Członkowie:

Tony Conner - wokal
Taylor Madison - gitara
Andrew Butler - gitara
Jake Heaton - gitara basowa
Justin Mondschein - perkusja

Dyskografia:
  EP/demo - 2005

 split z The Wonder Years - 2006

 Frozen Over First in Line - 2008

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Caleb Lionheart

Caleb Lionheart to nowojorski zespół z Albany grający melodyjny punk/emocjonalny pop-punk.

Członkowie:

Craig Jaufmann
Michael Cox
Tony Bucci
Jon Pratt
Jay Hayman
Kris Wildermuth
Steve Simpson
Ron Grieco
Kyle Chapman

Dyskografia:

Make Believe EP - 2008

Think Hardcore, Play Pop Punk EP - 2008 (Farewell Party Recs.)

Climbing Up A Mountain, Just For The View EP - 2010 (Barrett Recs.)

 split z After the Fall - 2011 (Better Days Recs.)


Me and Mark

Me and Mark to dwóch uroczych panów z Jacksonville, FL grających jeszcze bardziej uroczy akustyczny pop-punk. Jeden z nich to Joshua James (dawniej: wokal Casey Jones, oraz ex-gitarzysta Evergreen Terrace, obecnie: wioślarz Stick to Your Guns), a drugi - Mark O'Quinn (który jest głosem przewodnim w M&M). Chłopaki wydali jedną EP, co jest o wiele za mało gdyż kawałki są n i e s a m o w i c i e chwytliwe i słuchając ich nawet bez znajomości liryków można od razu podłapać grane melodie. EP to cztery numery opowiadające o "niebezpiecznej"dziewczynie, poszukiwaniu nowych miejsc w życiu, czy krytyce różnych stylów muzycznych ("Hey Is For Horses..."- gdy usłyszałem ten kawałek po raz pierwszy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi, wzruszyłem się i śmiałem, dzięki utworowi trwającemu niespełna 3 minuty). O zajebistości M&M świadczy również fakt, że mój znajomy (słuchający głównie pop'u)z liceum złapał na nich zajawę.

Tiefighter

Tiefighter to kapelka z Kalifornii, mieszająca pop-punk z hardcore (i metalcore). Nazwa zespołu została prawdopodobnie zapożyczona od myśliwca z uniwersum Star Wars (jakby fakt, że chłopaki grali zajebistą muzę nie był wystarczającym powodem, żeby ich polubić). Wydali longa "I Could Tell The World..." w 2008, a 5 lat później Don't Leave California wypuściła nieco 'odświeżone' wersje numerów z ICTTW + parę bonusów ( w tym cover blink-182 "Pathetic"). W każdym razie płytka zatytułowana jest po prostu "Self-titled" i jest dostępna na bandcamp do pobrania z friko. Aha, Tiefighter zakończyli działalność jakiś czas temu, a niektórzy jego członkowie zasilają szeregi Anchorless (kolejnej wypasionej kapeli pop-punkowej, o której prawdopodobnie kiedyś napiszę).

Członkowie:

Danny
Jessie
Eddie
Mike
Rob
Chad
Kevin

Dyskografia:

Split z Countdown - 2006

 I Could Tell The World... - 2008


siema!

[mój] kolejny blog będzie tym razem dotyczył szeroko-[szczególnie w USA]-pojętego pop-punk'u i kapel go reprezentujących. Generalnie, będę się skupiać na amerykańskich zespołach, bo jeżeli chodzi o polską scenę pop-punkową, to szczerze mówiąc bardzo mało można powiedzieć w tym temacie ( jedynym najbardziej pop-punkowym zespołem made in Poland, który przychodzi mi teraz do głowy byłby CF98 ). OK, a teraz odrobina historii pop-punku. Prawdopodobnie pierwszym zespołem, który nosił miano pop-punkowego ( a jeszcze wtedy o tym nie wiedział ), byłby The Ramones. Później, angielska kapela Buzzcocks eksperymentowała z popowym stylem i punkową szorstkością, co w rezultacie oznaczało kontynuowania dzieła amerykanów. Kolejne kapele, dzięki którym współczesny pop-punk miał racje bytu to między innymi Bad Religion, Descendents, Green Day ( od albumu 'Warning ), czy NOFX. To z kolei spowodowało lawinę innych kapel ( Good Charlotte, Blink 182 czy Goldfinger ). Punk wkroczył w mainstream, i zapewne dla wielu osób uważających się za 'prawdziwych punków', pop-punk to oksymoron, bo punk zawsze miał być niszowy i nieprzystępny dla mas. Dla wielu osób kapele pokroju Blink'a są z góry skazane na ostrą krytykę bo sprzedały ileś tam płyt, albo nie śpiewają o obalaniu rządu. Ludzie są dziwni. Pop-punk jest zajebisty i tym się właśnie będę zajmować! Kończę więc tę paplaninę o korzeniach, i przedstawiam wam poszczególne bandy, a reszta 'wyjdzie w praniu'.