piątek, 3 czerwca 2016
powiedział, że woli falalefa od nowej płyty Manowar, więc go zabiłem... dla metalu!
Zanim wkręciłem się w punk, pop-punk czy hardcore słuchałem metalu. Nałogowo. Każdy jakoś zaczyna, a że zauważyłem Manowar (czyli typów, których numery wałkowałem na okrągło za dzieciaka) w polecanych na YT postanowiłem co nieco o nich napisać. Nie jaram się nimi teraz tak jak wtedy, a tym bardziej nie nazwałbym się ich fanem, ale sentyment pozostał. Gdy dzisiaj patrzę na okładki, teksty czy nawet sam image tej kapeli, śmieję się w duszy. Każdy ma swoje fazy, a Manowar jest często wyśmiewany (co mogłoby oznaczać, że znalazłem sobie łatwy cel), ale mimo wszystko tytuły kawałków w stylu "Hail and Kill" czy "Die for Metal" i cała ta true-metalowa otoczka mogą sprawić, że ciężko jest brać ich na poważnie. Ponadto, basista Manowar znany jest również ze swojego zdania na temat moshingu i crowdsurfingu. Najwidoczniej, tego typu praktyki są zakazane na ich gigach, bo Joey DeMaio zatrzymuje cały koncert gdy tylko widzi, że ktoś się odbija od siebie, czy skacze ze sceny. Według niego, jest to niebezpieczne. Tjaaa... i mówi to koleś grający w kapeli o niemalże fanatycznej postawie wobec metalu. Nie zdziwiłbym się, gdy jakiś tru-fan Manowar rozpierdolił komuś głowę dla metalu. Nie wspomnę już o tym, że sympatycy tej kapeli, czy w ogóle zatwardziali fani metalu krytykują nie-metalowych ziomali za to, że np. noszą rurki albo grzywki, uważając to za gejowe, ale nie dostrzegają włosków spod skórzanych majtów załogi Manowar. W każdym razie, przesłuchajcie ten kawałek.
Useless ID
Może zabrzmię jak ignorant, ale gdy obczaiłem ten zespół i dowiedziałem się, że są z Izraela, pomyślałem coś w stylu "wow, oni są z Izraela i potrafią zajebiście grać". Szczerze mówiąc, wcześniej nie miałem pojęcia o tamtejszej scenie, a oni mnie pozytywnie zaskoczyli. W każdym razie, Useless ID są z Haifa, w Izrealu. Grają od 1994 roku do dzisiaj. Mógłbym ich określić jako mix No Use For A Name i Much the Same, no ale każdy ma inne odczucia. Określani są jako jedna z najbardziej udanych kapel z Bliskiego Wchodu. Początkowo grali punk rock w stylu kalifornijskim, później zaczęli brzmieć bardziej pop-owo (od płyty Redemption, od której zacząłem ich słuchać). Tak czy inaczej, polecam ten zespół, idealni zarówno na słoneczne jak i deszczowe dni (żeby dodać trochę promieni, czy coś, itd.).
Członkowie:
Yotam Ben-Horin - wokal, gitara basowa
Ishay Berger - gitara prowadząca, wokal wspierający
Guy Carmel - gitara rytmiczna, wokal wspierający
Gideon Berger - perkusja, wokal wspierający
Dyskografia:
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















