Lifetime to już legenda punk rocka. Z chwilową przerwą, panowie są na scenie od 26-lat (grali od 1990 do 1997, przerwa, a następnie powrót w 2005) i nawet gdyby wydali jeden, czy dwa albumy, ich status nie zmieniłby się ani trochę, szczerzę w to wierzę. Z pewnością nie mogę powiedzieć tyle, co ludzie będący na ich koncertach, czy w ogóle uczestniczący w amerykańskiej scenie hc/punk w samych Stanach, ale Lifetime darzę ogromną sympatią i kojarzą mi się z dobrymi czasami, jakkolwiek oklepanie to może brzmieć. A jeżeli chodzi o brzmienie, Lifetime to po prostu solidny punk rock, a jeżeli rozłożyć to na drobniejsze części, to (klasyczne) emo (czyli Embrace, Dag Nasty czy chociażby Rites of Spring, Turning Point), pop punk oraz melodyjny hardcore. Byli jednym z pierwszych zespołów zaczynających zabawę z hardcore w swoim melo wydaniu. W ich ślady poszli chociażby Rise Against, Strike Anywhere czy Kid Dynamite, oraz wiele, wiele innych grup. W każdym razie, Lifetime zaczęli grać w 1990, kiedy to Ari Katz (dawny członek Enuf) i Dan Yemin (wokal Paint it Black) zainspirowani nowojorskim hardcore postanowili ogarnąć zespół. Obaj mieszkali i poznali się New Brunswick, New Jersey. Ari stwierdził, że w przeciwieństwie do negatywnie nastawionych odpowiedników z NY, będzie pisać pozytywne teksty w swoich krótkich, dwu-minutowych kawałkach. W 1993 pojawił się debiutancki album Lifetime, "Background". Dwa lata później do składu Lifetime doszli Pete Martin (gitara), David Palaitis (gitara basowa) oraz Scott Golley (perkusja). W tym samym roku (1995), chłopaki wydali drugiego longa, "Hello Bastards". W 1997 wydali kolejny album, zatytułowany "Jersey's Best Dancers". W tym roku, kapela postanowiła dać sobie spokój z kontynuowaniem grania muzyki jako Lifetime. Osiem lat późnej, zespół powrócił na scenę, a w dwa lata później wydał swój ostatni jak dotychczas krążek, "Lifetime". Pozwoliłem sobie skrócić wszelkie szczegóły, ponieważ to co niezbędne o Lifetime, napisałem. Tak jak już na samym początku wspomniałem, Lifetime to legenda. Mają to coś, mimo, że to wciąż prosty punk rock, z dość specyficznym wokalem (przyznam, że minęło sporo czasu zanim się z nim oswoiłem). Jednak ich piosenki poruszyły wiele kapel, głównie pop-punkowych (jak np. Averman, o których wcześniej pisałem). Każdy kto chce brzmieć jak znawca sceny/muzyki punkowej powinien Lifetime znać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz